Noc spedzona w Irkucku na Wybrzezu Meliniarzy nie zakonczyla sie tragicznie, czego mozna bylo sie spodziewac. Po pozbyciu sie natretnych gimnazjalistow na wagarach, ktorzy tylko z im znanych powodow nie chcieli nas opuscic, czekala nas godzina lapania stopa w nieznosnym upale. Do pierwszej niedalekiej przybajkalskiej miejscowosci dotarlismy ” standardowym ” stopem. Kolejna czesc naszej podrozy do stolicy buriacji ( oddalonej bagatela o 400 km) przebiegala w sposob, ktorego sie zupelnie nie spodziewalismy.
W Sludiance z piskiem opon zatrzymal sie lsniacy, bezowy Lexus, z ktorego wysiadla dwojka Buriatow. Trzy godziny jazdy automobilem z 2010 roku, obfitowaly w rozmowy o ludziach i ciekawych zwyczajach buriackich, ktorych czesto bylismy swiadkami np. wylewanie wodki przez okno przed posilkiem czy trabienie by oblaskawic ducha gor Hanarr’Dabaan. Nasz przyjaciel Kim wykazal sie prawdziwa buriacka goscinnoscia i zaserwowal nam uczte godna potomkow Dzingis-Chana.
Pod wieczor wjechalismy do Ulan-Ude. Miasto od razu nam sie bardzo spodobalo. Kim opisal nam wiekszosc zabytkow swojego rodzinnego miasta fundujac przejazdzke. Gdy przejezdzalismy obok majestatycznych rzezb tatarskich wojownikow w lokalnym radiu uslyszelismy znajome dzwieki z dobrze znanego nam “Death nota “. Jakze wielkie bylo nasze zdziwienie slyszac to miedzy przemowieniem Putina a wiadomosciami z kraju. Nasz przyjaciel pod koniec dnia zawiozl nas na dobra miejscowke na nocleg – pod muzeum kultury ludow zabajkalskich.
Po spotkaniu rudej niemki w naszym wieku zwiedzalismy centrum miasta . Teraz czeka nas transport za granice i droga do Ulan- Bator. Mamy nadzieje ze rownie mila i ciekawa.




Ten kawalek z “Death Nota” to czesc instrumentalnego OST’a, co zdziwlo mnie najbardziej. Opening czy ending moglbym jeszcze zrozumiec, ale to… ^^
A pierwsze co pomyslalem o rudej niemce to “Lol, to jest Asuka”. Wygladala niemal identycznie. Troche zaluje, ze nie poprosilem jej o zdjecie.
haha, już myślałam, że w radiu rosyjskim puszczają maximum the hormone : )
e tam zdjęcie, trzeba ją było zabrać ze sobą :D była by żywa pamiątka z wakacji :D